Nie ustały próby naukowców, mające zbliżyć ich do celu, którym jest trwałe zatrzymanie czasu. Tysiące uczonych pracują dniami i nocami, rządy potajemnie organizują dodatkowe dotacja, mające wesprzeć badania, lecz nie przynosi to na razie oczekiwanych efektów. Ba, nie przynosi żadnych efektów, ale nikt w gruncie rzeczy nie przyzna, że kolosalne pieniądze zostały po prostu wyrzucone w błoto. O głupocie ludzkiej dowiadujemy się nie tylko przy okazji tego typu banalnych wiadomości. Trzeba się w końcu przyznać, że czas zatrzymujemy od zawsze. Robimy to poprzez działanie własnoręczne. Każda nasza czynność, której ślad jest żywym dowodem naszego dawnego bytowania jest zarazem pewnego rodzaju zatrzymaniem czasu. Wystarczy spojrzeć na rzeźbiarzy i ich dzieła. Nie są to tylko obrobione kawałki drewna, mosiądzu, gliny i marmuru – to coś znacznie większego, znacznie bardziej wartościowego. Typowe rękodzieło najczęściej odznacza się szczególnymi walorami artystycznymi, których recepcja decyduje o klasyfikacji danego tworzywa i przyporządkowanie go do konkretnej epoki, stylu czy nurtu. To w jasny sposób pokazuje, że nie można mówić o uniwersalności rękodzieł. Rzeźba zawsze będzie nośnikiem dawnego czasu, nawet jeśli powstała przed kilkoma minutami czy sekundami, jej oryginalność przywodzi minione dzieje. Ktoś powie, że wszystko, co wypowiemy może być uznane za dzieło. To prawda, o ile nosi znamiona celowej działalności twórczej. Wtedy można uznać takie zjawisko za dzieło, ale już nie rękodzieło – z wiadomego powodu. Domeną rękodzieła jest zawsze jego odporność na czas – czas, który nie oszczędza nikogo i niczego. O wartości danego tworu można zawsze mówić zawsze wtedy, gdy funkcjonuje on w naszej pamięci – nie musi istnieć materialnie. Takie zabezpieczenie nie jest konieczne, bowiem dzieło ma charakter ponadczasowy, zaś na aukcjach można nabyć tylko jego zewnętrzną materializację. Ona nie jest wieczna, jak wieczna jest pamięć o niej i o wyzwolonych przez nią przeżyciach. To jest istotą sztuki.
© Copyright by Rękodzieło 2010