Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte dwudziestego wieku, były w Polsce czasem niezwykle ważnych przemian, jednak wszyscy pamiętamy je dobrze także dzięki baltonowskim sklepom i Centralom Przemysłu Ludowego i Artystycznego, czyli tak zwanym cepeliom. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to, co dziś jest przedmiotem naszego pożądania, kiedyś było produktem promowanym przez ówczesną rację stanu. Cepelia trudniła się przede wszystkim sprzedażą rękodzieł artystycznych, o niewielkim stopniu wartości estetycznej, jednakże podanych przednio. Innymi słowy można było nabyć tam wyroby rękodzielne, zdecydowanie lepszej jakości, niż kioskarskie plastikowe ozdoby, których jakość wyrobu pozostawiała naprawdę wiele do życzenia. Rękodzieło było wówczas magnum opus sklepów cepeliowskich, czego nie można było powiedzieć o produktach importowanych. Ludzie wykupywali większość produktów, bowiem miały w sobie coś typowo polskiego. Nie potrafię dokładnie powiedzieć, co to takiego, ale miało to pewną moc oddziaływania, której brakowało innym wyrobom. Rękodzieło przejawiało się w ofercie cepelii różnorako. Do ważnych produktów zaliczały się kosze wiklinowe, bransoletki, ceramika artystyczna i wyroby typowo plastyczne. Wszystko znajdywało swoich kupców. Cepelie funkcjonują na rynku już ponad pięćdziesiąt lat, co jest fenomenem w skali kraju. Przedsiębiorstwo, z pomocą państwowej kasy, przetrwało najtrudniejsze chwile, by móc dalej, z powodzeniem, promować czysto polskie wyroby artystyczne i wspomagać polskich twórców. Przedsiębiorstwo było zaopatrywane w towar przez ponad dwieście tysięcy odrębnych osób, trudniących się sztuką rękodzieła. To liczba doprawdy imponująca, ukazująca stopień opanowania rynku produktami przedsiębiorstwa, które tylko na początku lat sześćdziesiątych zatrudniało około czternastu tysięcy wyrobników. Miejsca pracy i pomoc dla lokalnej społeczności w jednym. Rękodzieło cepeliowskie dało solidne podstawy temu dzisiejszemu. Nie można się nie zgodzić z tym stwierdzeniem.
© Copyright by Rękodzieło 2010